Utwór

AC/DC – „It's a Long Way to the Top”perkusista, który udawał dudziarza

Redakcja Rockmaniak.pl6 min czytania

Swanston Street w Melbourne, ulica, którą w 1976 roku jechała ciężarówka z AC/DC i dudziarzami, 2023. Fot. Sgroey, licencja CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

W 1975 roku AC/DC nagrywali w sydnejskim studiu Alberts nową piosenkę i podczas jednego z długich jamów producent George Young, starszy brat Angusa i Malcolma, wpadł na pomysł, który dziś wydaje się oczywisty, a wtedy był zupełnie szalony. Przypomniał sobie, że Bon Scott grał kiedyś w szkockiej orkiestrze dudziarskiej, i zaproponował, żeby w piosence zabrzmiały dudy. Bon chętnie się zgodził. Nie wspomniał tylko o jednym drobiazgu: nigdy w życiu na dudach nie grał. W orkiestrze we Fremantle bębnił na werblu, o czym piszemy w jego portrecie. Kiedy w końcu wyszło na jaw, że wszyscy wokół założyli, że Bon umie grać, ten miał rozbrajająco przyznać: „Byłem perkusistą!” („I was the drummer!”). Nikt jednak nie zrezygnował z pomysłu. Tak zaczęła się historia „It’s a Long Way to the Top (If You Wanna Rock ‘n’ Roll)”, piosenki o mozolnej drodze zespołu na szczyt, w której głównym bohaterem okazał się instrument, na którym jej wokalista dopiero uczył się grać.

Dudy za 479 dolarów

Bon nie zamierzał się wycofywać. Poszedł do sklepu muzycznego przy Park Street w Sydney, kupił dudy za 479 dolarów australijskich i zaczął się uczyć w ekspresowym tempie, od przebierki, czyli ćwiczebnej piszczałki, na której zaczynają wszyscy adepci tego instrumentu. Dudy narzuciły zespołowi swoje warunki. Piosenkę napisano w tonacji A, ale muzycy podstroili instrumenty o pół tonu wyżej, do B, żeby zgrać się ze strojem dud. George Young przyciął nagranie z dłuższego jamu i wykorzystał dudy, by dodać mu rozmachu. Piosenka otworzyła płytę „T.N.T.”, wydaną 8 grudnia 1975 roku tylko w Australii i Nowej Zelandii, a rok później trafiła na międzynarodową wersję „High Voltage”. Brytyjski tygodnik „NME” zauważył po latach, że to utwór wyjątkowy w dorobku zespołu: Angus prawie nie ma tu miejsca na popis, piosenkę niosą akordy Malcolma, głos Bona i jego dudy. Jak to ujęto, „żadna inna piosenka AC/DC nie ma tak mało Youngów i tak dużo Scotta” („No other AC/DC song has so little Young and so much Scott”).

Teledysk wyprzedzony przez tramwaj

W poniedziałek 23 lutego 1976 roku ekipa programu „Countdown” telewizji ABC nakręciła do piosenki teledysk, który przeszedł do historii australijskiej muzyki. Reżyserował Paul Drane, kamerę obsługiwał David Olney. Zespół wsiadł na platformę ciężarówki należącej do telewizji, razem z trzema dudziarzami z orkiestry Rats of Tobruk Pipe Band, Lesem Kenfieldem, Alanem Butterworthem i Kevinem Conlonem, i ruszył Swanston Street, główną ulicą Melbourne. Całość kosztowała 380 dolarów. Nikt nie załatwiał zezwoleń ani nie wstrzymywał ruchu: ciężarówka toczyła się powoli razem z resztą samochodów, a w pewnym momencie wyprzedził ją nawet tramwaj. Tego samego dnia nakręcono drugą wersję, na scenie na City Square, przed mniej niż setką nieco zdezorientowanych przechodniów, wśród których byli młoda matka z dzieckiem, wytatuowany mężczyzna bez koszuli i starszy pan w kapeluszu. Klip formalnie do dziś należy do ABC. Prawie trzydzieści lat później jedną z pobliskich uliczek nazwano ACDC Lane, a przy jej otwarciu zagrali dudziarze, o czym piszemy w artykule o zespole.

Szczury Tobruku

Nazwa orkiestry, z której pochodzili dudziarze z teledysku, prowadzi do historii, w której swój rozdział mają także Polacy. „Szczurami Tobruku” nazywano żołnierzy, którzy od kwietnia do grudnia 1941 roku bronili oblężonego przez niemiecki Afrika Korps portu Tobruk w Libii. Przezwisko wymyślił nazistowski propagandysta William Joyce, znany jako Lord Haw-Haw, który w audycjach radiowych szydził z obrońców, że jak szczury żyją w podziemnych schronach i jaskiniach. Obrońcy przyjęli tę nazwę z dumą. Garnizon był w większości australijski, ale od sierpnia 1941 roku walczyła w Tobruku także polska Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich, razem z czechosłowackim batalionem. Polscy i australijscy żołnierze dzielili więc przezwisko „Rats of Tobruk”, a brytyjska wojskowa jednostka filmowa uwieczniła nawet polskiego strzelca żartującego z australijskim kolegą. Nazwa melbourneńskiej orkiestry dudziarskiej nawiązuje do tych właśnie obrońców.

Polski żołnierz Brygady Karpackiej z australijskim kolegą w Tobruku w 1941 roku
Żołnierz Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich żartuje z australijskim kolegą w oblężonym Tobruku, 12 września 1941. Obaj należeli do „Szczurów Tobruku”. Fot. No 1 Army Film & Photographic Unit, por. W. G. Vanderson, domena publiczna, Wikimedia Commons

Dudy rozszarpane przez fanów

Na koncertach dudy okazały się dla Bona udręką. Granie na nich wymagało mnóstwa powietrza, którego potem brakowało do śpiewania. Basista Mark Evans wspominał, że AC/DC zagrali tę piosenkę na żywo najwyżej trzydzieści razy. Kariera dud skończyła się w 1976 roku w sposób, który dobrze pasuje do legendy zespołu. Po jednym z koncertów, według australijskiego magazynu „Beat” w szkole średniej St Albans High School, Bon odłożył je na skraj sceny, a fani rozszarpali je na strzępy.

Piosenka, której Brian Johnson nie zaśpiewa

Od śmierci Bona Scotta w lutym 1980 roku AC/DC nie grają „It’s a Long Way to the Top” na koncertach. Brian Johnson konsekwentnie odmawia, bo uważa ją za piosenkę Bona i jej śpiewanie byłoby dla niego brakiem szacunku. Magazyn Far Out przytacza jego słowa: „To piosenka Bona. To jego epitafium” („That’s Bon’s song. That’s his epitaph”) i „to byłoby jak wejść do kościoła i krzyczeć” („It would be like going into a church and shouting”). Pierwotnego wywiadu, z którego pochodzą te cytaty, nie udało nam się odnaleźć, ale sama odmowa Johnsona jest dobrze udokumentowana.

374 dudziarzy

Piosenka żyje jednak własnym życiem. W 2001 roku australijskie stowarzyszenie autorów APRA, świętując 75-lecie, ogłosiło listę najlepszych australijskich piosenek wszech czasów i „It’s a Long Way to the Top” zajęła na niej dziewiąte miejsce. Pomysł z dudami podchwycili inni: John Farnham zatrudnił czterech dudziarzy do przeboju „You’re the Voice” z 1986 roku, a The Church wmiksowali dudy puszczone od tyłu do „Under the Milky Way”. Teledysk z ciężarówką naśladowali między innymi The Smith Street Band i Airbourne, którzy posadzili za kierownicą samego Lemmy’ego z Motörhead. Jack Black uparł się, żeby to właśnie piosenka AC/DC zabrzmiała w napisach końcowych filmu „Szkoła rocka”, i sam ją zaśpiewał.

Najpiękniejszy hołd przyszedł jednak 12 listopada 2025 roku. Na Federation Square w Melbourne, kilka kroków od Swanston Street, 374 dudziarzy zagrało razem „It’s a Long Way to the Top” i pobiło rekord świata, należący wcześniej do 333 dudziarzy z Sofii. Organizator Campbell Wilson tłumaczył, że największym wyzwaniem było utrzymanie wszystkich w jednym stroju, bo dudy to w praktyce cztery instrumenty w jednym. Wśród grających był Les Kenfield, jeden z trzech dudziarzy z teledysku sprzed niemal pół wieku. „Zawsze się denerwuję, kiedy mam grać przed publicznością, nic na to nie poradzę” („I always get nervous when I have to perform for the public, I can’t help it”), przyznał dziennikarzom ABC. Martwił się też o przyszłość swojego instrumentu: „Granie na dudach to naprawdę wymierająca sztuka” („Piping is really a dying art”). Jeśli tak, to piosenka, w której zagrał na nich perkusista udający dudziarza, robi wszystko, żeby ją ocalić.

Posłuchaj

Odtwarzacz YouTube wczytamy dopiero po Twojej zgodzie. YouTube (Google) może wtedy zapisać ciasteczka. Polityka prywatności

AC/DC – „It's a Long Way to the Top (If You Wanna Rock 'n' Roll)”, oficjalne audio na kanale zespołu @acdcVEVO; teledysk należy do telewizji ABC i nie ma go na oficjalnym kanale · Otwórz w YouTube ↗

Źródła

Dziękujemy autorom i redakcjom wymienionych serwisów za możliwość skorzystania z ich informacji. Były one dla nas inspiracją. Tekst artykułu jest autorskim opracowaniem redakcji Rockmaniak.pl.

↑