AC/DC – „Highway to Hell”zaplątana taśma, zwolniony producent i panika w Atlanticu

Na początku 1979 roku istniała tylko jedna kaseta z nagraniem riffu, który miał odmienić losy AC/DC. Angus grał na niej na gitarze, Malcolm na perkusji, a całość była zaledwie szkicem przyszłej piosenki. Jeden z realizatorów zabrał tę kasetę do domu, gdzie jego mały syn zabrał się do niej po swojemu i zaplątał taśmę. Następnego dnia sprawę uratował Bon Scott, który miał w tym wprawę, bo sam bez przerwy przewijał i naprawiał swoje zużyte kasety. Tak przetrwał szkic utworu „Highway to Hell”, tytułowej piosenki płyty, która jako pierwsza przebiła AC/DC w Ameryce, i zarazem ostatniej, na której zaśpiewał Bon. Historia tej płyty to opowieść o zespole, który musiał wybrać między rodziną a Ameryką, o producencie zwolnionym po kilku dniach, o piętnastogodzinnych dniach pracy w Londynie i o wytwórni, która wpadła w panikę na widok tytułu.
Rodzina albo Ameryka
Pod koniec lat siedemdziesiątych AC/DC wciąż nie mogli przebić się w Stanach, a amerykańska wytwórnia Atlantic straciła cierpliwość. Zażądała płyty z przebojem, a to oznaczało bolesną decyzję. Wszystkie dotychczasowe albumy zespołu wyprodukowali starszy brat Malcolma i Angusa, George Young, i jego wspólnik Harry Vanda, i to z nimi bracia musieli się teraz rozstać. Według brytyjskiego magazynu „Louder” w Atlanticu rozważano nawet zwolnienie samego Bona, bo jego picie i chropowaty, nietypowy głos wydawały się wytwórni zbyt trudne dla masowego słuchacza.
Atlantic przydzielił zespołowi Eddiego Kramera i wysłał muzyków do studia Criteria w Miami. Z relacji wszystkich zainteresowanych wynika, że współpraca nie miała szans. Malcolm nazwał Kramera „trochę bufonem” („a bit of a prat”), a gdy producent zaczął powątpiewać w możliwości wokalne Bona, ten odpłacił mu stwierdzeniem, że Kramer nie potrafiłby wyprodukować nawet porządnego pierdnięcia („couldn’t produce a healthy fart”). Malcolm zadzwonił z Florydy do menedżera zespołu, Michaela Browninga, i oznajmił, że producent jest beznadziejny („hopeless”). Muzycy wzięli sprawy w swoje ręce. Jak opowiadał Bon, w wolny dzień wkradli się do studia, nagrali bez Kramera sześć piosenek i wysłali taśmę Robertowi Johnowi „Muttowi” Lange’owi, wtedy jeszcze mało znanemu producentowi, którego wypatrzył Browning, z krótkim pytaniem: „Będziesz z nami pracować?” („Will you work with us?”). Lange się zgodził. Browning nie nacieszył się sukcesem, bo wkrótce potem zespół go zwolnił i zatrudnił nowego menedżera, Petera Menscha.
Piętnaście godzin dziennie w Roundhouse
Od 24 marca do 14 kwietnia 1979 roku zespół nagrywał w Roundhouse Studios w Chalk Farm na północy Londynu. Była to pierwsza płyta AC/DC zrealizowana poza Australią i pierwsza, przy której muzycy poznali zupełnie inny styl pracy. Dzień w studiu trwał około piętnastu godzin. Lange porządkował riffy, skracał piosenki i budował refreny tak, żeby uderzały mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Uczył Bona techniki oddechu, co słychać zwłaszcza w „Touch Too Much”, a Angus uczył się solówek, siedząc tuż obok producenta. Lange, sam świetny wokalista, dośpiewał też chórki w refrenach, których AC/DC wcześniej w ogóle nie używali. Tytułowy utwór nagrano jako pierwszy. Riff wymyślił Malcolm i od razu wiedział, że to coś wyjątkowego: „Codziennie powstawały setki riffów. Ale przy tym pomyśleliśmy: to jest dobre” („There were hundreds of riffs going down every day. But this one, we thought, that’s good”). Mówił też, po australijsku, że ten riff rzucał się w oczy „jak psie jaja” („It stuck out like a dog’s balls”). Jego rytmiczna, urywana figura przypomina zresztą „All Right Now” zespołu Free.
Autobus, skarpeta i Canning Highway
Tytuł zaczął się od żartu. Angus podsumował kiedyś wyczerpującą trasę z 1978 roku jako „pieprzoną autostradę do piekła” („a f…ing highway to hell”), a według braci Young podobnie odpowiedzieli amerykańskiemu dziennikarzowi, który pytał o ich szaleńczy grafik koncertowy. Angus tłumaczył później, że kiedy śpisz w autobusie z czyjąś śmierdzącą skarpetą przy twarzy, naprawdę czujesz się, jakbyś jechał autostradą do piekła. Brian Johnson, który śpiewa tę piosenkę od czterdziestu lat, mówił krótko, że napisano ją o jeździe autobusem po drodze, która ciągnie się w nieskończoność („It was written about being on the bus on the road where it takes forever”). W Perth krąży jednak inna wersja. Według lokalnej legendy „autostradą do piekła” nazywano Canning Highway, która prowadziła spod domu Bona we Fremantle do pubu Raffles, słynnego miejsca rockowych libacji lat siedemdziesiątych. Tuż przy pubie droga ostro opada i niejeden kierowca zginął tam, jadąc za szybko. Tej historii nie udało się potwierdzić w wywiadach z zespołem, ale krąży od lat — czytaliśmy o niej m.in. w serwisie Songfacts.

Panika w Atlanticu i prześcieradła z modlitwami
Ten sam tytuł, który zespół traktował jako żart, w Ameryce zabrzmiał zupełnie inaczej. „Gdy tylko nazwaliśmy płytę »Highway to Hell«, amerykańska wytwórnia od razu wpadła w panikę” („As soon as we called the album Highway To Hell, the American record company immediately went into a panic”), wspominał Angus. Tłumaczył, że muzycy nie przewidzieli takiej reakcji, bo w Australii chrześcijaństwo nigdy nie było szczególnie popularne i nikt się tam takimi słowami nie przejmował. Okładka tylko dolała oliwy do ognia: Angus pozował na niej z diabelskimi różkami i ogonem, a Bon z pentagramem na szyi. Amerykańska „moralna większość” zareagowała zgodnie z obawami wytwórni. „W Ameryce faceci w prześcieradłach, z transparentami z modlitwami, pikietowali nasze koncerty” („In America you had guys in bed sheets and placards with prayers on picketing the gigs”), opowiadał zespół. Na oskarżenia o ukryte, satanistyczne przesłania Angus odpowiadał z rozbrajającą logiką: „Nie trzeba było puszczać płyty od tyłu, bo niczego nie ukrywaliśmy” („You didn’t need to play [the album] backwards, because we never hid [the messages]”). Australijczycy dostali zresztą inną okładkę niż reszta świata. Wydawca z Sydney wypuścił płytę z grafiką, na której zespół otaczają płomienie, a gryf gitary basowej prowadzi jak droga w głąb piekła. Atlantic nie chciał o niej słyszeć.
Przełom i pożegnanie
„Highway to Hell” ukazał się 27 lipca 1979 roku i zrobił to, czego oczekiwała wytwórnia. W Stanach doszedł do 17. miejsca listy Billboardu i był pierwszą płytą AC/DC w amerykańskiej pierwszej setce, a także pierwszą, która rozeszła się w ponad milionie egzemplarzy. „To ta płyta przebiła nas w Ameryce” („That was the album that broke us in America”), mówił Angus. W Wielkiej Brytanii płyta zajęła 8. miejsce, w Australii 13. Dziś ma w Stanach status ośmiokrotnej platyny i jest drugą najlepiej sprzedającą się płytą zespołu, zaraz po „Back in Black”. Bon nie zdążył się tym sukcesem nacieszyć. Trasa promująca album skończyła się na początku 1980 roku, kilka dni przed śmiercią zespół zagrał jeszcze „Touch Too Much” w programie „Top of the Pops”, a 19 lutego 1980 roku Bon już nie żył. Jego historię opowiadamy w osobnym artykule.
Tytułowa piosenka żyje jednak własnym życiem. Brytyjczycy, którzy przez lata nie wpuścili żadnego singla AC/DC do pierwszej dziesiątki swojej listy, nadrobili to w 2013 roku, kiedy akcja na Facebooku wypchnęła „Highway to Hell” w okresie świątecznym na czwarte miejsce, trzydzieści cztery lata po premierze. Steven Tyler z Aerosmith, wprowadzając AC/DC do Rock and Roll Hall of Fame w 2003 roku, stwierdził, że nie ma większego dostawcy power chordów („There is no greater purveyor of the power chord”). Tom Morello po wizycie na grobie Bona we Fremantle otworzył tym utworem koncert E Street Band, a w 2021 roku nagrał własną wersję z Bruce’em Springsteenem i Eddiem Vedderem, zarejestrowaną na telefonie w czasie pandemii. A dla porządku warto dodać, że prawdziwa „autostrada do piekła” istniała naprawdę: w Arizonie i Utah biegła droga numer 666, którą w końcu przenumerowano.
Posłuchaj
Odtwarzacz YouTube wczytamy dopiero po Twojej zgodzie. YouTube (Google) może wtedy zapisać ciasteczka. Polityka prywatności
AC/DC – „Highway to Hell”, oficjalny kanał zespołu @acdcVEVO · Otwórz w YouTube ↗
Źródła
- Wikipedia (EN): Highway to Hell (album)
- Wikipedia (EN): Highway to Hell (song)
- Louder: Serial killers, Satan and Bon’s last stand – the story of „Highway to Hell”
- Louder: AC/DC – The Final Salute
- Louder: „Highway to Hell” – the story behind the song
- AllMusic: Highway to Hell
- Songfacts: Highway to Hell
- The Music Network: Bon Scott’s „Highway to Hell” coming alive for tribute gig
- Ultimate Classic Rock: AC/DC’s rejected „Highway to Hell” cover
- Kerrang!: The rejected album cover for „Highway to Hell”
- Loudwire: AC/DC’s original „Highway to Hell” album cover
Dziękujemy autorom i redakcjom wymienionych serwisów za możliwość skorzystania z ich informacji. Były one dla nas inspiracją. Tekst artykułu jest autorskim opracowaniem redakcji Rockmaniak.pl.


