Utwór

Perfect – „Autobiografia”piosenka, w którą nikt nie wierzył

Redakcja Rockmaniak.pl5 min czytania

Hotel Europejski w Warszawie, w którego barze Zbigniew Hołdys zapisał na serwetce pierwsze akordy „Autobiografii”, 2021. Fot. Patryk Duszkiewicz, licencja CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Bogdan Olewicz, który napisał słowa do „Autobiografii”, długo nie potrafił się do niej przekonać. „Przeleżała sporo czasu, dostałem bowiem do napisania długi nudny kawałek”, wspominał po latach. „Nie miałem do niej serca”. Uważał, że na komentarz polityczny utwór jest za rozwlekły, a na przebój brakuje mu chwytliwego hasła, i nazywał go wprost „upchajdziurą”. Zespół Perfect też nie był zachwycony: na pierwszej próbie, jak mówił Olewicz, wielkiego entuzjazmu nie było, a muzycy byli bliscy porzucenia piosenki. Tymczasem właśnie ta piosenka siedem razy wygrywała Listę Przebojów Trójki w jesieni 1982 roku, dwukrotnie zwyciężyła w Polskim Topie Wszech Czasów i do dziś uchodzi za hymn całego pokolenia. Jej historia zaczyna się od serwetki w hotelowym barze, a jej tekst od życiorysu pisanego dla firmy polonijnej.

Melodia na serwetce

Muzykę napisał Zbigniew Hołdys, gitarzysta i lider Perfectu. Melodia przyszła mu do głowy w barze Hotelu Europejskiego w Warszawie i jeszcze przy kawie zapisał pierwsze akordy na serwetce. Według serwisu Interia skomponowanie całości zajęło mu mniej więcej tyle, ile trwa sama piosenka. Hołdys oddał muzykę Olewiczowi, swojemu przyjacielowi z dzieciństwa i stałemu współpracownikowi, i to wtedy zaczęły się kłopoty, bo długa, monotonna kompozycja zupełnie do tekściarza nie przemawiała. Przełom przyszedł przypadkiem. Pewna firma polonijna poprosiła Olewicza o życiorys. Następnego dnia, jak opowiadał, tekst piosenki sam „spłynął” do zeszytu w ciągu kilku godzin, jako „życiorys w innej formie”. Pisał go w swoim mieszkaniu na warszawskiej Pradze, siedząc na rozkładanym fotelu, wśród stert książek i płyt.

Trzech chłopaków z Muranowa

Wielu słuchaczy do dziś jest przekonanych, że Grzegorz Markowski śpiewa w „Autobiografii” o sobie. Nic bardziej mylnego. Sam Markowski tłumaczył w rozmowie z serwisem Rockmagazyn, że piosenka opowiada o trzech przyjaciołach: Andrzeju Mogielnickim, Zbigniewie Hołdysie i Bogdanie Olewiczu, którzy jako siedemnasto- i osiemnastolatkowie marzyli o karierze. Olewicz, urodzony w 1946 roku w Bytomiu w rodzinie, która przyjechała na Śląsk ze Lwowa, dorastał później na warszawskim Muranowie, gdzie po sąsiedzku mieszkali Hołdys i Mogielnicki. Wszyscy trzej zostali potem jednymi z najważniejszych twórców polskiej muzyki rozrywkowej. Olewicz opisywał tekst jako opowieść „sklejoną z epizodów” z życia jego i kilku przyjaciół i przyznawał, że wplótł w niego odniesienia do życiorysu Hołdysa, żeby, jak to ujął, „pogłaskać ego” kolegi. Piosenka prowadzi słuchacza przez życie pokolenia urodzonego tuż po wojnie: od dzieciństwa w powojennej Polsce, przez odwilż 1956 roku i fascynację rock and rollem, przez wieczory przy Radiu Luxembourg i audycje nagrywane na radiomagnetofony, aż po rozczarowania dorosłości. Olewicz mówił o swoim podejściu do pracy: „Moja uczciwość zawodowa polega na tym, że piszę tylko dla tych, których znam, bo tylko wtedy czuję, jakie słowa przechodzą im przez gardło bez bólu”.

Wujek Józek nie przeszedł

Tekst powstawał w PRL-u, więc musiał przejść przez cenzurę. W pierwszej wersji Olewicz chciał wprost przywołać śmierć Stalina, nazwanego po imieniu, jako „wujek Józek”, a także ojca pracującego przy piecu martenowskim. Cenzorzy na to nie pozwolili i autor musiał ustąpić. W miejsce skreślonego wersu pojawiło się ogólniejsze, bardziej zawoalowane nawiązanie do odwilży, która przyszła w Polsce po śmierci dyktatora i po październiku 1956 roku.

„Ma być monotonnie, opowiadająco”

Hołdys początkowo chciał zaśpiewać „Autobiografię” sam. Dlaczego ostatecznie zrobił to Grzegorz Markowski, obaj panowie opowiadają różnie. Markowski wspominał, że Hołdys „oddał ją w końcu” jemu, uznając, że nie poradzi sobie z wokalem. Olewicz twierdził z kolei, że Hołdys długo nie wyobrażał sobie, by ktoś inny ją zaśpiewał. Pewne jest, że nagranie wokalu nie poszło łatwo i trwało cały dzień. Hołdys wiedział, czego chce: „Ma być monotonnie, opowiadająco”. Markowski zaśpiewał jednak z większymi emocjami, i to jego interpretacja trafiła na płytę. Studio zostawiło w nagraniu jeszcze jeden ślad. Zespół grał bez metronomu, więc między pierwszą a drugą częścią utworu tempo lekko się rozjechało. Muzycy nazwali ten moment „dramatycznym odliczaniem pauzy” i to, co technicznie było niedoskonałością, stało się jednym z najbardziej charakterystycznych fragmentów piosenki.

Zbigniew Hołdys w 2017 roku
Zbigniew Hołdys, autor muzyki do „Autobiografii”, 2017. Fot. Fryta 73, licencja CC BY-SA 2.0, Wikimedia Commons

Lista Trójki w stanie wojennym

Gotową taśmę Hołdys zawiózł do Polskiego Radia, do Piotra Kaczkowskiego, który zagrał ją w Trójce. Trafiła w wyjątkowy moment. W kwietniu 1982 roku, w środku stanu wojennego, Marek Niedźwiecki zaczął prowadzić Listę Przebojów Programu Trzeciego, która dla wielu słuchaczy stała się namiastką zachodniego świata muzyki. Według zestawienia numerów jeden z 1982 roku „Autobiografia” pierwszy raz stanęła na szczycie listy 25 września i wracała tam w kolejnych tygodniach października i listopada, w sumie siedem razy, częściej niż jakakolwiek inna piosenka tamtego roku. Przerwał jej tylko na tydzień „Sexy Doll” Republiki. Piosenka trafiła na płytę „UNU”, wydaną w 1982 roku przez Tonpress, gdzie zamykała pierwszą stronę. Był to zarazem ostatni studyjny album Perfectu z Hołdysem, bo wkrótce potem zespół zawiesił działalność na wiele lat.

Hymn pokolenia

Z biegiem lat pozycja piosenki tylko rosła. W Polskim Topie Wszech Czasów, plebiscycie słuchaczy Trójki, „Autobiografia” dwukrotnie zajęła drugie miejsce, ustępując tylko „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena, a w 2015 i 2017 roku wygrała. Jan Skaradziński w „Encyklopedii polskiego rocka” nazwał ją największym przebojem w historii Perfectu. Paradoksalnie zabrakło jej na płycie koncertowej „Live 2001”, co zaskoczyło fanów. Markowski tłumaczył, że zespół często zmienia zestaw utworów, a najważniejsze jest dla niego widowisko. W czerwcu 2026 roku Bogdan Olewicz skończył osiemdziesiąt lat, a w Opolu uczczono go koncertem, który nosił tytuł, jakiego trudno było nie wybrać: „Autobiografia”. Piosenka, którą jej autor nazywał „upchajdziurą”, stała się podpisem pod całym jego dorobkiem, liczącym ponad tysiąc tekstów.

Grzegorz Markowski na koncercie Perfectu w Łodzi w 2017 roku
Grzegorz Markowski na koncercie Perfectu w Łodzi, maj 2017. Fot. Adam Rędzikowski, licencja CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Posłuchaj

Odtwarzacz YouTube wczytamy dopiero po Twojej zgodzie. YouTube (Google) może wtedy zapisać ciasteczka. Polityka prywatności

Perfect – „Autobiografia”, oficjalne audio na zweryfikowanym kanale wytwórni MTJ, ze składanki „Bursztynowa kolekcja” · Otwórz w YouTube ↗

Źródła

Dziękujemy autorom i redakcjom wymienionych serwisów za możliwość skorzystania z ich informacji. Były one dla nas inspiracją. Tekst artykułu jest autorskim opracowaniem redakcji Rockmaniak.pl.

↑